Edytory
zdjęć
Każdy producent aparatów cyfrowych dołącza do sprzedawanego
aparatu fotograficznego płytkę z oprogramowaniem. W zależności od klasy
aparatu oprogramowanie to ma różną funkcjonalność, z reguły
jednak stwarza jakieś, przynajmniej podstawowe, możliwości.

W mentalności polskich fotoamatorów utarło się
niestety
powszechnie, że do obróbki fotografii cyfrowych potrzebny
jest
... Adobe Photoshop. Koniecznie w najnowszej i najbardziej rozbudowanej
wersji. Niestety, mało kogo stać na wydatek rzędu 3000 zł za najnowszą
obecnie wersję CS4, stąd też większość używa nielegalnych kopii, nie
zwracając uwagi na prawa autorskie producenta. Pod adresem www.adobe.com można
pobrać 30-dniową wersję demonstracyjną Photoshopa, ale potem
niestety trzeba się z nim rozstać. Tylko czy na pewno niestety?
Photoshop jest przeznaczony przede wszystkim dla zawodowców,
dla
których fotografia i obrabianie zdjęć są sposobami na życie.
Program dysponuje ogromnymi możliwościami korekty fotografii, ale
również tworzenia z nich elementów
multimedialnych,
animacji, stron www i wiele innych. Zupełnie podstawową kwestią dla
nas, amatorów, jest to, czy w ogóle potrzebujemy
aż
takich i aż tylu funkcji i czy jesteśmy w stanie opanować ich
zastosowanie. Wątpię, czy jesteśmy w stanie użyć każdej z nich chociaż
jeden raz, zanim wyjdzie nowa wersja Photoshopa i historia się
powtórzy...
Adobe ma ofertę dla
amatorów i zaawansowanych amatorów -
Photoshop Elements, najnowsza wersja nosi numer 7. Elements, jak sama
nazwa wskazuje, zawiera podstawowe funkcje "dużego" Photoshopa, jest
okrojony między innymi z funkcji multimedialnych, ale jednocześnie
znacznie bliższy potrzebom fotografa-amatora, który
fotografię
traktuje wybitnie hobbystycznie i niekoniecznie jest ekspertem od
obróbki zdjęć. Photoshop Elements zawiera sporo
kreatorów
i ułatwień, o których można tylko pomarzyć w "dorosłej"
wersji.
Na szczęście cena jest również rozsądniejsza - niewiele
ponad
300 zł za polską wersję językową. To już zakup, który się po
pierwsze opłaca, po drugie wystarczy na długie lata i sprawi
mnóstwo satysfakcji podczas użytkowania. W Internecie można
znaleźć mnóstwo stron ze wskazówkami i dodatkami
do tego
programu, tak więc nie będzie problemów z jego obsługą.
Dodatkowo na rynku istnieje mnóstwo publikacji
książkowych
dedykowanych do poszczególnych wersji Photoshopa i
Photoshopa
Elements. Jeszcze więcej materiałów wydano w językach
obcych.
http://www.adobe.com/pl/products/photoshopelwin/

Poważnym graczem na rynku fotoedytorów jest też firma Corel (http://www.corel.com/servlet/Satellite/pl/pl/Content/1150905725000).
Oferuje ona zarówno profesjonalne narzędzia
(CorelDRAW®
Graphics Suite X4), jak też adresowane do amatorów i
zaawansowanych amatorów (Corel Paint Shop Pro Photo X2). Ten
ostatni kosztuje około 250 zł i jest według mnie najtańszym produktem
na rynku oferującym tak ogromne możliwości. Obsługuje formaty zdjęć
rejestrowane nawet przez najnowsze modele aparatów cyfrowych
(ciągle zresztą ukazują się aktualizacje), umożliwia dokonanie
wielostronnej korekty parametrów fotografii w intuicyjny i
nieskomplikowany sposób. Osobiście używam właśnie tego
programu
i nie zdecydowałbym się na żaden inny. Interfejs programu jest bardzo
przyjemny dla oka i nie ma żadnego problemu z odnalezieniem
poszczególnych narzędzi, a szczegółów
odnośnie
możliwości narzędzi można się dowiedzieć z niezwykle rozbudowanego
systemu pomocy.
Czas na darmowe narzędzia, które pojawiają się w
oszałamiającym tempie.
Jako narzędzia dla całkowicie początkujących w cyfrowej
obróbce zupełnie wystarczają możliwości albumów fotograficznych, np.
Picasa (http://picasa.google.com).
Chociaż zasadniczo jest to program przeznaczony jedynie do zarządzania
zdjęciami, stwarza całkiem spore możliwości kadrowania i korekty
fotografii, w sam raz dla początkujących fotoedytorów.
Picasa pozwala skorygować jasność i kontrast zdjęcia, dokonać
kadrowania, umożliwia stosowanie różnych filtrów
efektowych, wyostrzanie i wiele wiele innych. Należy jednak uważać -
zmiany są zapisywane automatycznie na plikach, które edytujemy,
więc dobrze jest mieć w zupełnie innym miejscu zapisane oryginały, bo
jeżeli coś pójdzie nie tak ...
Coraz bardziej popularny i zaawansowany pod względem możliwości staje
się zupełnie darmowy, oparty na otwartym kodzie program GIMP. Jego
wcześniejsze wersje były porównywalne z wczesnymi Photoshopami,
aczkolwiek pod względem wygody i intuicyjności znacznie odbiegały od
pierwowzoru. Obecnie społeczność użytkowników z całego świata
(!) pracująca nad GIMPem kładzie coraz większy nacisk na prostotę
obsługi, stąd też ostatnie wersje coraz bardziej zyskują na
popularności. Program jest dostępny na wszystkie platformy, od dowolnej
wersji WIndows, przez wszystkie dystrybucje Linuxa, kończąc na Apple i
wersji przenośnej na pendrive. Można go pobierać z jego światowego centrum pod adresem www.gimp.org, jak też z dowolnego portalu poświęconego oprogramowaniu (np. www.dobreprogramy.pl).
Chociaż GIMP jest obecnie rzeczywiście łatwiejszy w obsłudze, niż jego
pierwsze wersje, radziłbym jednak zapoznać się z
zawartością plików pomocy lub poszukać informacji na
stronach internetowych poświęconych temu programowi. Jest ich coraz
więcej, dla początkującego użytkownika najlepsza wydaje się być www.gimpuj.info,
zawierająca przede wszystkim gotowe przewodniki opisujące krok po
kroku, jak wykonać retusz fotografii. GIMP zaczyna również
obrastać w literaturę, czego wcześniej na próżno było szukać.
Staje się też coraz popularniejszy w czasopismach specjalistycznych,
które na jego przykładzie prezentują uzyskiwanie różnych
efektów fotograficznych. Ostatnie wersje uchodzą za bardzo dobre
nawet w ocenie zawodowych fotografów.
Z czasem rośnie
apetyt i średnio zaawansowany fotograf sięgnie po szerszą gamę
oprogramowania. Godny zainteresowania jest program do tworzenia panoram
- ... - dostępny pod adresem ... . Sam sens tworzenia panoram wydaje
się początkowo zupełnie oczywisty - stawiam aparat na statywie, by
sfotografować ładny widoczek, który nie mieści się w kadrze.
Robię 3 lub 4 zdjęcia (czasami nawet więcej, np. by uzyskać panoramę
dookólną, obejmującą 360 stopni), następnie scalam je w jedno
przy pomocy właśnie jednego z programów do panoram. I niby
wystarczy. To jednak nie koniec możliwości - tę samą zasadę można
wykorzystać w zupełnie inny sposób. Czasem chcemy sfotografować
coś, co w żaden sposób nie mieści się w kadrze, np. duży
budynek, od którego nie można się oddalić, bo przeszkadzają inne
budynki. Fotografujemy go więc "po kawałku" i łączymy potem w jedną
całość. Przy okazji uzyskujemy zupełnie inny efekt - dysponując
aparatem o nawet o niewielkiej rozdzielczości, możemy z wielu zdjęć
złożyć jedno, np. o rozdzielczości 1 gigapixela... Wymaga to oczywiście
pracy, ale jest możliwe... Przy panoramowaniu należy jednak zachować
jedną podstawową zasadę - musimy zapewnić sobie całkowicie jednakowe
naświetlenie wszystkich zdjęć, z których ma powstać panorama.
Trzeba więc użyć ręcznych ustawień aparatu, by jego automatyka nie
zmieniała czasu otwarcia migawki ani przesłony. Jeżeli tego nie
dopilnujemy, zdjęcia będą miały różny poziom jasności i ich
składanie nic nie da - będą wyraźne prostokąty o różnym stopniu
naświetlenia. Korzystne jest też używanie statywu, chociaż i "z ręki"
można panoramować, wtedy jednak będziemy musieli poświęcić więcej
czasu na składanie panoram w całość.
Bardzo ciekawe efekty można uzyskiwać stosując zdjęcia o dużym
kontraście (HDR - High dynamic range)). W tej branży też przybywa darmowych narzędzi, chociaż
niedoścignionym wzorem jest płatny Photomatix (www.hdrsoft.com). Liderem darmowych narzędzi do fotografii o wysokim kontraście jest Qtpfsgui (www.qtpfsgui.sourceforge.net). Cała technologia polega na wykonaniu kilku fotografii tej samej
sceny
przy różnych parametrach ekspozycji (od niedoświetlenia, przez
normalną wartość EV, aż po prześwietlenie. Najlepiej fotografować ze
statywu, aczkolwiek nie jest to absolutnie konieczne, ważniejsze jest
ręczne ustawianie parametrów ekspozycji. Następnie obrazy są
nakładane na siebie w programie służącym do wydobywania wysokich
kontrastów. Plik wynikowy zawiera zarejestrowane
szczegóły zarówno w głębokich cieniach, jak też światła.
Dyskusje na temat HDR trwają na wielu stronach internetowych,
niektórzy zastanawiają się nad zasadnością, a nawet etyczną
stroną tak głębokiej ingerencji w obraz, jednak efekty przy umiejętnym
wykorzystaniu istniejących możliwości są niesamowite. Trzeba
zaakceptować i ten sposób obróbki, jeżeli ktoś jest
sceptyczny, nie musi go stosować.