Podstawy fotografii
Obiektywnie
rzecz
biorąc, nie ma znaczenia, czym fotografujemy. Oczywiście zupełnie
normalne jest dążenie do posiadania możliwie najlepszego sprzętu,
mnóstwa akcesoriów, książek i różnych
dodatków, które ułatwiają fotografowanie. Sprzęt
powinien
spełnić jedno kryterium - nie powinien przeszkadzać w fotografowaniu,
tzn. nie może nas stawiać w sytuacji, gdy mówimy:
zrobił(a)bym
takie a takie zdjęcie, ale mój sprzęt mi nie pozwala,
brakuje mi
tego czy tego. To sygnał, że powinniśmy pomyśleć o
inwestycjach i
zmianach. Względnie obojętne jest czym robimy fotografie, nie jest
natomiast bez znaczenia, jak. Aby nasze zdjęcia ktoś oglądał, aby się
podobały najpierw nam samym, a potem osobom, które znają się
na
tym bardziej niż my, powinniśmy korzystać z wiedzy i doświadczenia
innych i trzymać się DO PEWNEGO STOPNIA zasad wymyślonych przez malarzy
i fotografów na przestrzeni wieków.
Kadrowanie
Spoglądamy na wyświetlacz aparatu, już widzimy obiekt do
sfotografowania, ale ... Zaraz. Aparat w poziomie, czy w pionie? Może
trochę w lewo? Nie, jednak nie, tak było lepiej...
Tego
rodzaju rozterki
przeżywa każdy fotograf, każdy prędzej czy później
zastanawia
się, jak wyglądałaby fotografia, gdybym jednak obrócił(a)
aparat
o 90 stopni... Wszystkie te pytania dotyczą kadrowania, kompozycji
zdjęcia, rozmieszczenia w obrazie najważniejszych elementów.
Kwestia
podstawowa -
trzymanie aparatu w poziomie lub pionie - jest najłatwiejsza do
rozstrzygnięcia. Teoretycznie rzecz biorąc, jeżeli większość ważnych
linii obrazu przebiega w poziomie (np. horyzont na zdjęciu
krajobrazowym), należy ustawić aparat tradycyjnie, poziomo. Jeżeli
fotografujemy obiekty zawierające dużo linii pionowych, obracamy
odpowiednio aparat. To oczywiście nie do końca prawda. Nic nie stoi na
przeszkodzie, by fotografować poziomy horyzont trzymając aparat
pionowo. Zdjęcie zyska wtedy na dynamice, spojrzenie na świat będzie
świeższe, ale pod warunkiem, że zarówno pierwszy plan (to,
co
bliżej nas, poniżej horyzontu), jak też
drugi (na horyzoncie i powyżej)
będą ciekawie wypełnione. Jeżeli nie mamy czego pokazać na pierwszym
planie, niezbyt sensowne jest eksponowanie go.
Początkujący
często
zastanawiają się, gdzie na zdjęciu umieścić horyzont. Wchodzimy tu w
inny aspekt kompozycji zdjęcia. Już starożytni malarze stworzyli zasadę
trójpodziału, na której równie dobrze można
opierać
również analogowe i cyfrowe fotografie. Wystarczy sobie
wyobrazić, że podzielimy prostokąt wyświetlacza na trzy równe
pasy w pionie i poziomie, uzyskując dziewięć jednakowych, mniejszych
prostokątów (niektóre aparaty oferują nawet tzw. siatkę
na wyświetlaczu, która służy właśnie do tego - obok zdjęcie
wyświetlacza Olympusa E-520 z wyświetloną siatką trójpodziału).
Siatka daje nam przynajmniej dwie korzyści - pierwsza to możliwość
umieszczania horyzontu właśnie na jednej z poziomych linii. Jeżeli chce
się wyeksponować niebo, horyzont należy umieścić na dolnej linii (z
reguły trzymamy wtedy aparat w pionie, można objąć "więcej" nieba).
Jeżeli bardziej zależy nam na pierwszym planie, horyzont umieszczamy na
górnej linii.
Drugą korzyścią wynikającą z siatki są tzw. mocne punkty - miejsca
przecięcia linii trójpodziału. Jeżeli umieścimy w nich
szczegóły ważne dla obrazu (np. dwa punkty połączymy samotnym
drzewem w krajobrazie lub w jednym z nich umieścimy oko portretowanej
osoby, zdjęcie będzie zbudowane klasycznie, przyjemnie będzie je
oglądać. W przypadku portretu warto jeszcze zwracać uwagę na inną
zależność - starajmy się kadrować tak, by na zdjęciu zostało trochę
"powietrza" (wolnego miejsca) w kierunku, w którym patrzy
fotografowana osoba. Nos na samej krawędzi zdjęcia nie wygląda dobrze.
Oczywiście zasada trójpodziału jest kwestią umowną, czasami
znacznie lepsze efekty daje odejście od niej, niż przestrzeganie.
Gotowej recepty nie ma i na tym między innymi polega piękno fotografii.
Przy kadrowaniu warto pamiętać o jeszcze jednej wskazówce -
zostawiajmy na zdjęciu troszkę więcej przestrzeni, niż chcieliśmy
pierwotnie uwiecznić. Lepiej potem odciąć zbędne szczegóły, niż
martwić się, że brakuje nam jakiegoś elementu na krawędzi zdjęcia.
Czas ekspozycji
Jednym z dwóch podstawowych parametrów ekspozycji jest
jej czas. Jest to czas, w jakim światło przez otwartą migawkę aparatu
(na zdjęciu otwarta migawka centralna widziana od strony matrycy
aparatu / negatywu, po upływie wyznaczonego czasu otwór zamknie
się i przestanie tworzyć obraz) pada na materiał światłoczuły.
Wyrażany
jest w pełnych sekundach lub ułamkach sekund (najczęściej fotografujemy
w przedziale od 1/100 do 1/500 sekundy). Większość aparatów
kompaktowych zawiera programy tematyczne bazujące na czasie ekspozycji
- program sportowy powoduje maksymalne skrócenie czasu
ekspozycji, program "krajobraz" natomiast wydłuża czas naświetlania,
podobnie jak "zdjęcia nocne", chociaż te ostatnie wymuszają z reguły na
aparacie użycie wbudowanej lampy błyskowej. Kompakty lepszej klasy
zawierają kreatywny program preselekcji czasu naświetlania, idealnie
nadający się do sterowania obrazem.
Czas ekspozycji decyduje o tym, jak zarejestrujemy daną scenę. Ma to
znaczenie przy obrazach zawierających elementy ruchome. Jeżeli
fotografując biegacza użyjemy programu tematycznego "sport" lub
ustawimy czas ręcznie na 1/500, 1/750 lub 1/000 sekundy, uda nam się
"zamrozić" go w ruchu. W skrajnym przypadku możemy nawet uzyskać obraz,
w którym obie nogi będą w powietrzu. Oczywiście łatwiej zamrozić
obiekt zbliżający się do obiektywu (biegacz biegnący w naszym kierunku)
niż przebiegający z lewej na prawą (lub odwrotnie) w stałej odległości
od obiektywu.
Jeżeli
dla kontrastu wybierzemy czas naświetlania rzędu 1/30 lub 1/50 sekundy,
biegacz zostanie zarejestrowany częściowo lub całkowicie nieostro (w
zależności od odległości, prędkości i kierunku biegu). Tło będzie
ostre, ruchomy obiekt nie. Można ten efekt odwrócić - jeżeli
poprowadzimy obiektyw zgodnie z ruchem biegacza i naciśniemy spust
migawki nie przerywając ruchu, zarejestrujemy ostro biegacza na
rozmytym tle (technika zwana panning, przykładowy obrazek z prawej). To
bardzo profesjonalne podejście do fotografii sportowej, trzeba sporo
wprawy, by tak fotografować, ale warto próbować. Początkowo
problemem może być prowadzenie ruchomego obiektu obiektywem podczas
naciskania migawki, ale ćwiczenia przyniosą efekt. Bardzo pomaga
używanie statywu "na jednej nodze", czyli monopoda, lub obracanie
aparatu w poziomie na ruchomej głowicy.
Jakie korzyści przynosi ręczne ustawianie czasu ekspozycji? Klasycznym
przykładem eksperymentów z czasami jest zdjęcie płynącej wody.
Przy krótkich czasach migawki otrzymamy efekt zamrożenia -
jesteśmy w stanie zarejestrować pojedyncze kropelki wody w wodospadzie.
Jeżeli odpowiednio wydłużymy czas, uzyskamy z kolei rozmycie - woda
zamieni się w jedwab lub wstęgi ułożone w korycie rzeki. Warto
eksperymentować i z jednym i drugim. Z czasem przekonamy się,
które wartości czasu ekspozycji są dla nas wartościowe, a
które nie. Skrajnym sposobem wykorzystywania czasu naświetlania
jest fotografowanie gwiazd. Jedno zdjęcie naświetla się przez 6-8
godzin (!), mając oczywiście statyw i odpowiedni sprzęt. Efektem jest
zarejestrowanie gwiazd w postaci zakrzywionych kresek światła - efekt
ruchu obrotowego Ziemi - podczas gdy "ziemski" krajobraz jest wyrazisty
i ostry. Na przeciwległym biegunie znajdują się specjalne aparaty
fotograficzne, zdolne zarejestrować pocisk wystrzelony z lufy karabinu.
Na marginesie - wyżej celowo prezentuję migawkę centralną,
której działanie łatwiej zrozumieć - otworek otwiera się na
wyznaczony czas, światło pada na materiał światłoczuły, otworek się
zamyka, koniec naświetlania. W dzisiejszych aparatach stosuje się
raczej migawkę szczelinową - składa się ona z metalowych listków
przypominających żaluzje - podczas robienia zdjęcia listki tworzą
szczelinę o zmiennej szerokości, przebiegającą przed materiałem
światłoczułym w wyznaczonym czasie. To technicznie dużo bardziej
złożony proces.
Przesłona
Przesłona jest drugim czynnikiem decydującym o ostatecznym wyglądzie
zdjęcia i sposobie prezentacji jego treści. Fizycznie wygląda podobnie
do prezentowanej wyżej migawki centralnej, różnica polega na
tym, że przesłona jest wbudowana w obiektyw, zamyka się zanim otworzy
się migawka i otwiera już po zamknięciu migawki. Przy aparacie w stanie
spoczynku przesłona jest otwarta, a migawka zamknięta. Przesłona służy
do zmniejszania ilości światła wpadającego przez obiektyw.
Sposób pracy przesłony wyraża się w jednostkach, od 1,4 po nawet
32, ale wartością decydującą o klasie (jasności) aparatu jest ta
mniejsza. Najlepsze obiektywy mają niższą wartość na poziomie 1,4-2,8,
te gorsze nawet 5,6 (dotyczy to obiektywów o ogniskowej do
100-150mm, dłuższe ogniskowe wymagają większych wartości minimalnych i
wartość 5,6 jest bardzo dobra dla profesjonalnych, długich teleobiektywów).
Przesłona
pozwala regulować tzw. głębię ostrości, czyli zakres odległości przed i
za punktem ostrości ustawionym przez obiektyw (system ustawiania ostrości),
w którym przedmioty odzwierciedlane są ostro. Obiektywy
skonstruowane są tak, że odzwierciedlają ostro tylko pewną przestrzeń
przed sobą i sterowanie tą przestrzenią jest tak samo ważne, jak
dobieranie innych parametrów obrazu, a nawet ważniejsze. Głębia
ostrości może wynosić zaledwie kilka milimetrów, ale sięga też
nieskończoności, w zależności od obiektywu, ustawień i fotografowanego
motywu.
Największej głębi ostrości poszukujemy najczęściej przy fotografowaniu
krajobrazów, przy których zależy nam, by zarówno
obiekty położone blisko obiektywu, jak też na horyzoncie, były ostre. W
lustrzankach ustawia się wtedy wartości 8-11, w kompaktach z reguły
wybieramy tryb krajobrazowy, który załatwi za nas resztę,
lub maksymalną przesłonę w trybie ręcznym.
Ładne portrety mają z reguły rozmyte tło, jedynie pierwszy plan jest
ostry. Osiąga się to ustawiając w lustrzankach wartość 5,6 lub mniej, w
kompaktach natomiast wybieramy tryb portretowy, ewentualnie możliwie
małą przesłonę w trybie ręcznym.
Niestety aparaty kompaktowe są tak skonstruowane, że osiągnięcie
rozmycia tła jest trudne - obiektywy o krótkiej ogniskowej, w
jakie są wyposażone, nie nadają się do tego rodzaju efektów,
dopiero ogniskowe w granicach 80-100mm i więcej uznawane są za tzw.
portretowe i pozwalają zbliżyć się do ideału. Bez względu na rodzaj
aparatu fotograficznego przy sterowaniu głębią ostrości należy pamiętać
o jednym - 1/3 głębi ostrości znajduje się przed punktem, na
którym ustawił ostrość aparat, 2/3 za nim.
Korekta ekspozycji
Podzespoły służące do mierzenia ilości światła wpadającego przez obiektyw
są skonstruowane tak, by prawidłowo mierzyć jasność na tzw. szarej
karcie, czyli wzorcu, który w przyrodzie praktycznie nie
występuje. Wzorzec ten wystarcza do prawidłowego zarejestrowania
większości sytuacji zdjęciowych, ale jednak czasem należy wprowadzać
korektę. Większość aparatów posiada funkcję korekty ekspozycji,
umożliwiającą skorygowanie pomiaru dokonanego przez aparat. Jakie
sytuacje wymagają ingerencji w elektronikę? Klasyczny przykład to
krajobraz ze śniegiem lub słoneczna plaża. Obie te sytuacje zostaną źle
zinterpretowane przez wbudowany światłomierz, śnieg będzie szary,
podobnie jak piasek. Co więc należy zrobić? Paradoksalnie - wprowadzić
korektę +1 lub nawet 1,5 jednostki ekspozycji (EV). Należy to sprawdzać
eksperymentalnie, robiąc kilka zdjęć (o ile to możliwe) z
różnymi ustawieniami.
Druga sytuacja wymagająca interwencji to fotografowanie czarnych
obiektów. Aby nie wyszły szare, należy skorygować wbudowany
światłomierz i nie doświetlić o -1 EV lub nawet więcej. I tu zaleca się
po prostu eksperymenty i próby, aż do nabrania wprawy i
rozszyfrowania sposobu pracy światłomierza w konkretnym modelu aparatu.