Zarządzanie
fotografiami
Pierwszą sprawą po zrobieniu zdjęcia aparatem cyfrowym jest
rozstrzygnięcie, co z nim zrobimy. Ewidentnie nieudane kasujemy już z
poziomu aparatu, pozostałe zostają na karcie pamięci. Karta prędzej czy
później zostanie wypełniona, należy więc w jakiś
sposób skopiować zdjęcia do komputera.
Pierwszy sposób, niewymagający jakichkolwiek dodatkowych
akcesoriów, polega na podłączeniu aparatu do komputera przy
pomocy dostarczonego przez producenta kabelka USB. Podłączamy właściwe
wtyki do odpowiednich gniazd, włączamy aparat i czekamy na reakcję
systemu operacyjnego komputera. System wykrywa aparat jako dodatkowe
urządzenie przechowywania danych i wyświetla standardowe menu, w
którym możemy odszukać opcję "importuj", z której
powinniśmy skorzystać. Zdjęcia zostaną skopiowane domyślnie do folderu
"Obrazy" i sprawa zamknięta.
Drugi sposób wymaga czytnika kart
pamięci. Zwykle urządzenia uniwersalne, obsługujące kilka
typów kart kosztują około 20-30 zł i jest to opłacalna
inwestycja. Czytnik podłącza się do komputera również przy
pomocy kabla USB, kartę należy wyjąć z aparatu i włożyć we właściwe
gniazdo czytnika, potem sytuacja wygląda identycznie, jak w przypadku
kopiowania bezpośrednio z aparatu.
Na czym polega różnica? W zasadzie jest żadna, czytnik
ułatwia sprawę, jeżeli ma się kilka aparatów z
różnymi typami kart pamięci. Teoretycznie jedno rozwiązanie
jest zabezpieczeniem, gdy zawiedzie drugie. Najważniejszym celem jest
to, aby zdjęcia trafiły na dysk twardy komputera, a karta pamięci
została opróżniona.
Co dalej, gdy zdjęcia są już na dysku twardym?
Pierwsza sprawa, to zabezpieczenie oryginałów. Ja mam na to
prosty sposób - z karty wklejam do folderu "Obrazy", a
stamtąd po prostu kopiuję do innego folderu na drugim dysku twardym i
sprawa zamknięta. Jak się uzbiera za dużo, można przecież zarchiwizować
dane na płycie CD lub DVD. A te z folderu "Obrazy" selekcjonuję i dokonuję obróbki. Potem oczywiście zrzucam na płytkę.
Dlaczego robienie zapasowych kopii jest ważne? Może się zdarzyć, że
skasujemy o jedno zdjęcie za dużo - w każdej chwili można je odtworzyć.
Możliwe również, że obierzemy jakąś błędną drogę przy
obróbce i dotrzemy do etapu, kiedy powrót do początku nie
będzie możliwy. Wreszcie - ciągle wychodzi nowsze i lepsze
oprogramowanie, a każdy uczy się nowych technik retuszu i korekty...
Czasem nawet po latach wracam do starych fotek i obrabiam je na nowo...
Polecam ten sposób.
Z kopiowaniem i archiwizowaniem cyfrowych fotografii wiąże się ważna
sprawa - zarządzanie całym naszym dorobkiem fotograficznym zgromadzonym
na dysku twardym komputera. Sprawa jest prosta, dopóki mamy na
koncie 1000-2000 zdjęć. Wiemy dokładnie, gdzie i jakie są, ale znacznie
gorzej, gdy liczba plików wynosi dziesiątki tysięcy. Nieodzowny
jest wtedy program służący do zarządzania zdjęciami. I tu do wyboru
jest mnóstwo darmowych i płatnych aplikacji, jedne są tylko w
języku angielskim, inne spolszczono. Osobiście używam od kilku miesięcy
programu Google Picasa, ostatnia wersja ma numer 3. Jest to
zarówno album, jak też prosty edytor zdjęć. W zasadzie można się
obyć bez jakiegokolwiek innego programu, chociaż jako edytor Picasa nie
stwarza zbyt wielkich możliwości. Zaletą programu jest bardzo
estetyczny, polskojęzyczny interfejs, umożliwiający tworzenie i
kasowanie katalogów, przenoszenie plików, kopiowanie,
wklejanie itd. Oprócz tego Picasa wchodząca w skład imperium
Google'a umożliwia założenie darmowego albumu w internecie i
pokazywania swoich zdjęć znajomym i przyjaciołom. Link do programu: http://picasa.google.com
Przy okazji zakładania folderów i operacji na plikach zalecam
staranne nazywanie folderów. Jeżeli nadamy sobie porządną nazwę,
typu 2008-12-24-WigiliaUciociJadzi, zawsze będzie wiadomo, kiedy
zdjęcia zrobiono i jaka jest ich tematyka. Oczywiście można sobie
wymyślać własne systemy nazw, najważniejszy jest jednak jakiś logiczny
system. W przeciwnym razie będziemy skazani na wieczne szukanie tego,
co wartościowe.